Mój pierwszy, opublikowany yaoi'ec. u.u
mam nadzieję, że nie wypadł aż tak źle.
one-shot
manga: Aitsu no Daihonmei
paring: Yoshida x Satou
Promienie słońca, próbujące się
przedostać przez zasłony w oknie, delikatnie padały na twarz
śpiącego chłopaka, którym był Yoshida. Szatyn delikatnie
rozchylił powieki, leniwie się przeciągając. Wyciągnął rękę
próbując znaleźć budzik, przez chwilę przecinał pustą
przestrzeń ręką, na nic nie trafił chwilę się rozejrzał i
szybko usiadł. Zorientował się że nie znajduję się u siebie w
pokoju lecz, no właśnie obrócił głowę w lewo i o mało nie
wyskoczył z łóżka na widok leżącego obok niego w pół nagiego
Satou, który chwycił go za rękę przyciągając do siebie.
-i gdzie już mi uciekasz?
-jak najdalej od Ciebie! - speszony
próbował wyrwać się z uścisku, lecz został jeszcze bardziej
zablokowany
-a coś Ty taki marudny z rana – uśmiechał się i zawisnął nad nim – hm?
-a coś Ty taki marudny z rana – uśmiechał się i zawisnął nad nim – hm?
-um no bo.. - pod narastającą presją
jego mózg przestał pracować, zarumienił się na widok gołego
torsu kochanka, chciał zakryć twarz rękoma
-nie tym razem – przygwoździł jego
dłonie do poduszki -tak słodko wyglądasz kiedy się rumienisz,,
chcę dłużej napawać się tym widokiem – nachylił się nad nim,
przesunął językiem po jego szyi na co chłopak zareagował jedynie
szarpnięciem postanowił to zignorować składając niezliczone
pocałunki
-co-co do diabła! Co Ty robisz?!
N-nie.. - zdziwiony Satou na to
-co Ty mówisz Yoshida? Już mi
przecież pozwoliłeś robić takie rzeczy, a zwłaszcza co to było
zanim odleciałeś mi i zasnąłeś, przynajmniej nie musiałem
Ciebie nigdzie przenosić – zaśmiał się – W skrócie chcesz
żebym kontynuował, prawda?
-nie, nie..to co było wczoraj..co?! -
próbował sobie przypomnieć to co robił przed zaśnięciem i to
jak się znalazł w jego łóżku, zamiast obudzić się w swoim..w
ubraniach, chwila namysłu – no tak, już sobie przypominam
poszliśmy do Ciebie od razu po szkole, żebyś pomógł mi w
angielskim, następnie zdecydowaliśmy się coś obejrzeć i.. -
natychmiast zmienił nastawienie na bardziej ponure – ta..
-hm? No dokończ, chętnie posłucham z
jakim niegrzecznym chłopcem się wczoraj zabawiałem.
-odwal się – odwrócił głowę w
bok, ukrywając swoje zażenowanie
-tak myślałem. Za karę powtórka,
nie zdarzyłem jeszcze Ciebie wszystkiego nauczyć
-masz na myśli angielski – spojrzał
na niego pytającym wzrokiem
-niekoniecznie – puścił jego ręce
i ujął jego twarz w dłonie, wsuwając język do jego ust
penetrując nim każdy zakamarek. Czując jak uścisk chłopaka się
rozluźnia kontynuował, językiem muskał delikatnie podniebienie.
Starając się przy okazji zachęcić swojego partnera pogłębił
jeszcze bardziej pocałunek ,stykając swoim językiem o jego
delikatnie ale zarazem stanowczo. Powędrował ręką w kierunku jego
torsu, przejechał palcami po jego sutku, który lekko ścinał.
Oderwał swoje usta na chwilę od jego, napotkał przed sobą
rozmarzony wzrok chłopaka. Drugą ręką dotknął jego
zaczerwienionego policzka, który był już nieco gorący i ponownie
się wpił w jego usta tym razem brutalnie miażdżąc jego wargi.
Yoshida zaczął się nieco wiercić, chłopak przycisnął go
bardziej do łóżka, ręka która błądziła po jego torsie
powędrowała nieco niżej w kierunku jego ud. Odsunął twarz od
niego i spojrzał głęboko w oczy chłopaka, z których oczytać
można było wiele kotłujących się w nim emocji ale wiedział
jedno dziś tak szybko jemu nie odpuści jak wczoraj. Musnął
delikatnie jego wargi
-zdaje mi się, że taki pocałunek to
za mało żeby Cie zaspokoić.
-głupi.. - przymknął powieki i lekko
pogładził go po jego kruczoczarnych włosach
-słodki Ty – posłał jemu ciepły
uśmiech – kocham Cię – na te słowa Yoshida zaczerwienił się
do granic możliwości, serce zaczęło bić z zawrotną szybkością,
wystarczą dwa słowa, jedno jego spojrzenie i cały świat przestaje
istnieć – czy Ty też mnie kochasz? - nastąpiła chwila zawahania
-ja..nie wiem – na co ten przejechał
palcem po jego miękkich wargach
-nie musisz się śpieszyć z
odpowiedzią, już i tak wystarczająco mi pokazałeś, że jesteś
skłonny ku temu.
Satou z perwersyjnym uśmiechem schylił
się na dół liżąc nagi tors chłopaka, usłyszał ciche
jęknięcie. Czuł pod sobą jak chłopakowi łyki drżały pod
wpływem jego pieszczot. Jego ciało było takie delikatne, takie
kruche zaczął macać jego uda, z coraz większym trudem starał się
opanowywać swoje żądze. I znów poczuł drżenie
-Yoshida jesteś zbyt uroczy –
usłyszawszy jedynie jego posapywania kontynuował – jesteś
jedyny, który sprawia, że chcę być taki delikatny, nie chcę
Ciebie złamać..
-huh? Jeśli to miał być komplement
to coś Ci nie wyszedł. Jesteś okropny – nadał policzki ze
złości
-uroczy – i znów ten perwersyjny
uśmiech – widać że był już nieco zniecierpliwiony, chwycił
jego męskość w dłoń czule pocierając powolnymi ruchami, szatyn
zaskoczony wydał z siebie cichy jęk . Przyssawszy się do jego
szyi, przyśpieszył nieco ruch ręki. Zostawiał na białej jak
papier szyi liczne ślady po malinkach czy ugryzieniach. Satou czując
na swojej twarzy ciepły oddech, agresywnie pocałował go zaciskając
palce na jego członku jeszcze mocniej, po krótkiej chwili poczuł
na swojej ręce ciepły płyn wydobywający się z członka chłopaka
i jak jego ciało się rozluźnia. Po pokoju rozległ się donośny
jęk.
-ua..koniec. ja już nie mogę –
oznajmij protestująco
-też tak myślę
-fiu – odetchnął z ulgą na co
Satou odpowiedział śmiechem
-i Ty naprawdę uwierzyłeś, że dam Ci spokój. Jak bardzo tępy możesz być..
-demonie jeden! - zaczął go kopać
nogami i się wyrywać, niestety był o wiele lżejszy i słabszy
żeby mógł się uwolnić
-powinieneś był to wcześniej
przewidzieć
-a miałem jakieś wyjście?! –
wrzasnął jemu do ucha i znów poczuł jak jego męskość jest
maltretowana a szyja lizana -Satou! Czekaj! Idioto, puszczaj..ah nie
liż mnie tam – jego policzki znów zrobiły się barwy czerwonej,
odwrócił głowę
-Yoshida, odwróć się w moją stronę
-nie, nie mam zamiaru
-Yoshisda – zniżył nieco ton głosu
-proszę, pozwól mi to zobaczyć. - chłopak spełnił jego prośbę
i odwrócił głowę w jego stronę. Szatyn uwielbiał obserwować
jego zachowanie, kiedy jest taki zawstydzony, to go strasznie
podniecało, bez większego namysłu wepchnął swojego penisa do
tyłka przerażonego chłopaka i zaczął poruszać powoli biodrami
„pójdzie znacznie łatwiej niż
wczoraj” pomyślał
czuł jak jego męskość jest
ściskana, on był tak cholernie ciasny co sprawiało jemu jeszcze
większą przyjemność. Poczuł jak te delikatne ręce czule
gładziły go po plecach, docisnął jeszcze mocniej swoje biodra do
jego i przyśpieszając ruchy. Cały patrzyli sobie w oczy, aż w
chłopak doszedł. Dodatkowe pchnięcie i sam w końcu doszedł i
opadł niego. Yoshi próbował się uspokoić i załapać oddech,
kiedy już to zrobił na cały dom dało się słyszeć wrzaski
zmieszane z piskami. Po wysłuchaniu całej masy skarg i zażaleń ze
strony szatyna Satou przytulił go do siebie, ogarniając kilka
kosmyków pocałował go w czoło na co ten w końcu zamilkł i
schował twarz w jego torsie.
To był cudowny sobotni poranek i co
dalej?
Super on-shot ;)
OdpowiedzUsuń