piątek, 28 marca 2014

Demon

Mój pierwszy, opublikowany yaoi'ec. u.u
mam nadzieję, że nie wypadł aż tak źle.

one-shot

manga: Aitsu no Daihonmei
paring: Yoshida x Satou


Promienie słońca, próbujące się przedostać przez zasłony w oknie, delikatnie padały na twarz śpiącego chłopaka, którym był Yoshida. Szatyn delikatnie rozchylił powieki, leniwie się przeciągając. Wyciągnął rękę próbując znaleźć budzik, przez chwilę przecinał pustą przestrzeń ręką, na nic nie trafił chwilę się rozejrzał i szybko usiadł. Zorientował się że nie znajduję się u siebie w pokoju lecz, no właśnie obrócił głowę w lewo i o mało nie wyskoczył z łóżka na widok leżącego obok niego w pół nagiego Satou, który chwycił go za rękę przyciągając do siebie.
-i gdzie już mi uciekasz?
-jak najdalej od Ciebie! - speszony próbował wyrwać się z uścisku, lecz został jeszcze bardziej zablokowany
-a coś Ty taki marudny z rana – uśmiechał się i zawisnął nad nim – hm?
-um no bo.. - pod narastającą presją jego mózg przestał pracować, zarumienił się na widok gołego torsu kochanka, chciał zakryć twarz rękoma
-nie tym razem – przygwoździł jego dłonie do poduszki -tak słodko wyglądasz kiedy się rumienisz,, chcę dłużej napawać się tym widokiem – nachylił się nad nim, przesunął językiem po jego szyi na co chłopak zareagował jedynie szarpnięciem postanowił to zignorować składając niezliczone pocałunki
-co-co do diabła! Co Ty robisz?! N-nie.. - zdziwiony Satou na to
-co Ty mówisz Yoshida? Już mi przecież pozwoliłeś robić takie rzeczy, a zwłaszcza co to było zanim odleciałeś mi i zasnąłeś, przynajmniej nie musiałem Ciebie nigdzie przenosić – zaśmiał się – W skrócie chcesz żebym kontynuował, prawda?
-nie, nie..to co było wczoraj..co?! - próbował sobie przypomnieć to co robił przed zaśnięciem i to jak się znalazł w jego łóżku, zamiast obudzić się w swoim..w ubraniach, chwila namysłu – no tak, już sobie przypominam poszliśmy do Ciebie od razu po szkole, żebyś pomógł mi w angielskim, następnie zdecydowaliśmy się coś obejrzeć i.. - natychmiast zmienił nastawienie na bardziej ponure – ta..
-hm? No dokończ, chętnie posłucham z jakim niegrzecznym chłopcem się wczoraj zabawiałem.
-odwal się – odwrócił głowę w bok, ukrywając swoje zażenowanie
-tak myślałem. Za karę powtórka, nie zdarzyłem jeszcze Ciebie wszystkiego nauczyć
-masz na myśli angielski – spojrzał na niego pytającym wzrokiem
-niekoniecznie – puścił jego ręce i ujął jego twarz w dłonie, wsuwając język do jego ust penetrując nim każdy zakamarek. Czując jak uścisk chłopaka się rozluźnia kontynuował, językiem muskał delikatnie podniebienie. Starając się przy okazji zachęcić swojego partnera pogłębił jeszcze bardziej pocałunek ,stykając swoim językiem o jego delikatnie ale zarazem stanowczo. Powędrował ręką w kierunku jego torsu, przejechał palcami po jego sutku, który lekko ścinał. Oderwał swoje usta na chwilę od jego, napotkał przed sobą rozmarzony wzrok chłopaka. Drugą ręką dotknął jego zaczerwienionego policzka, który był już nieco gorący i ponownie się wpił w jego usta tym razem brutalnie miażdżąc jego wargi. Yoshida zaczął się nieco wiercić, chłopak przycisnął go bardziej do łóżka, ręka która błądziła po jego torsie powędrowała nieco niżej w kierunku jego ud. Odsunął twarz od niego i spojrzał głęboko w oczy chłopaka, z których oczytać można było wiele kotłujących się w nim emocji ale wiedział jedno dziś tak szybko jemu nie odpuści jak wczoraj. Musnął delikatnie jego wargi
-zdaje mi się, że taki pocałunek to za mało żeby Cie zaspokoić.
-głupi.. - przymknął powieki i lekko pogładził go po jego kruczoczarnych włosach
-słodki Ty – posłał jemu ciepły uśmiech – kocham Cię – na te słowa Yoshida zaczerwienił się do granic możliwości, serce zaczęło bić z zawrotną szybkością, wystarczą dwa słowa, jedno jego spojrzenie i cały świat przestaje istnieć – czy Ty też mnie kochasz? - nastąpiła chwila zawahania
-ja..nie wiem – na co ten przejechał palcem po jego miękkich wargach
-nie musisz się śpieszyć z odpowiedzią, już i tak wystarczająco mi pokazałeś, że jesteś skłonny ku temu.
Satou z perwersyjnym uśmiechem schylił się na dół liżąc nagi tors chłopaka, usłyszał ciche jęknięcie. Czuł pod sobą jak chłopakowi łyki drżały pod wpływem jego pieszczot. Jego ciało było takie delikatne, takie kruche zaczął macać jego uda, z coraz większym trudem starał się opanowywać swoje żądze. I znów poczuł drżenie
-Yoshida jesteś zbyt uroczy – usłyszawszy jedynie jego posapywania kontynuował – jesteś jedyny, który sprawia, że chcę być taki delikatny, nie chcę Ciebie złamać..
-huh? Jeśli to miał być komplement to coś Ci nie wyszedł. Jesteś okropny – nadał policzki ze złości
-uroczy – i znów ten perwersyjny uśmiech – widać że był już nieco zniecierpliwiony, chwycił jego męskość w dłoń czule pocierając powolnymi ruchami, szatyn zaskoczony wydał z siebie cichy jęk . Przyssawszy się do jego szyi, przyśpieszył nieco ruch ręki. Zostawiał na białej jak papier szyi liczne ślady po malinkach czy ugryzieniach. Satou czując na swojej twarzy ciepły oddech, agresywnie pocałował go zaciskając palce na jego członku jeszcze mocniej, po krótkiej chwili poczuł na swojej ręce ciepły płyn wydobywający się z członka chłopaka i jak jego ciało się rozluźnia. Po pokoju rozległ się donośny jęk.
-ua..koniec. ja już nie mogę – oznajmij protestująco
-też tak myślę
-fiu – odetchnął z ulgą na co Satou odpowiedział śmiechem
-i Ty naprawdę uwierzyłeś, że dam Ci spokój. Jak bardzo tępy możesz być..
-demonie jeden! - zaczął go kopać nogami i się wyrywać, niestety był o wiele lżejszy i słabszy żeby mógł się uwolnić
-powinieneś był to wcześniej przewidzieć
-a miałem jakieś wyjście?! – wrzasnął jemu do ucha i znów poczuł jak jego męskość jest maltretowana a szyja lizana -Satou! Czekaj! Idioto, puszczaj..ah nie liż mnie tam – jego policzki znów zrobiły się barwy czerwonej, odwrócił głowę
-Yoshida, odwróć się w moją stronę
-nie, nie mam zamiaru
-Yoshisda – zniżył nieco ton głosu -proszę, pozwól mi to zobaczyć. - chłopak spełnił jego prośbę i odwrócił głowę w jego stronę. Szatyn uwielbiał obserwować jego zachowanie, kiedy jest taki zawstydzony, to go strasznie podniecało, bez większego namysłu wepchnął swojego penisa do tyłka przerażonego chłopaka i zaczął poruszać powoli biodrami
„pójdzie znacznie łatwiej niż wczoraj” pomyślał
czuł jak jego męskość jest ściskana, on był tak cholernie ciasny co sprawiało jemu jeszcze większą przyjemność. Poczuł jak te delikatne ręce czule gładziły go po plecach, docisnął jeszcze mocniej swoje biodra do jego i przyśpieszając ruchy. Cały patrzyli sobie w oczy, aż w chłopak doszedł. Dodatkowe pchnięcie i sam w końcu doszedł i opadł niego. Yoshi próbował się uspokoić i załapać oddech, kiedy już to zrobił na cały dom dało się słyszeć wrzaski zmieszane z piskami. Po wysłuchaniu całej masy skarg i zażaleń ze strony szatyna Satou przytulił go do siebie, ogarniając kilka kosmyków pocałował go w czoło na co ten w końcu zamilkł i schował twarz w jego torsie.
To był cudowny sobotni poranek i co dalej?


1 komentarz: