Rozdział 2
Czuć było napiętą atmosferę już
od paru metrów.
Hisoka kroczył powoli rynkiem starając
się nie rzucać w oczy innym przechodniom, poczuł znajomą aurę i
momentalnie się odwrócił w bok widząc niedaleko od siebie znajomą
osobę, którą był nie kto inny jak Gon uśmiechnął się
lubieżnie, podszedł parę kroków bliżej żeby móc się przyjrzeć
zauważył coś jeszcze co przyciągnęło jego uwagę. Dwie
dziewczyny, które stały naprzeciw Gona i jego dwóm kompanom,
których też już dobrze zdarzył poznać podczas egzaminu na łowcę.
Hisoka poczuł na swojej bladej skórze ciarki i nie był one
spowodowane ani zimnem ani przerażeniem wręcz przeciwnie, dawno nie
spotkał się z takimi łowczyniami nawet nie musiał pytać czy to
prawda, on doskonale znał ten fach. Wpadł jemu do głowy
niecodzienny pomysł
„może tak nasz 'per boss'
zainteresował by się przyjęciem nowych rekrutek w nasze szeregi,
było by..zacznie..ciekawiej”
w ostatniej chwili przyjrzał się
jeszcze dziewczynom i odszedł. Kierując się ku wyjściu z rynku
minął kiosk i zatrzymał się na moment po czym wykonał parę
kroków w tył, zaciekawiła go jedna z gazet, którą czytał
obecnie sklepikarz. Na okładce magazynu znajdowały się dwie
dziewczyny, które miał okazję wcześniej zobaczyć.
-tego się nie spodziewałem.. -
wyciągnął rękę w stronę mężczyzny
tymczasem wracając do Gona i reszty
-i na co się tak gapisz? - warknęła
Euphie w stronę Leorio
-Euphie, spokojnie – Hiro spojrzała
na nią ze spokojem
-jak tutaj można być spokojny, ten
facet na Ciebie wpada a teraz jeszcze stoi jak słup i świdruję nas
wzrokiem – wzdrygnęła się po swoich słowach
-jesteście łowcami? - zapytał Gon
-tak, zgadza się. Jesteśmy, wy jak
można zauważyć też – odpowiedziała czarnowłosa, chcąc
przeciągnąć rozmowę – co was sprowadza do Jorknowy? Jesteśmy
tutaj od jakiegoś dłuższego czasu więc możemy służyć pomocą
– uśmiechnęła się promiennie
-sprawy prywatne – odezwał się
srebrnowłosy – nie wasz interes
-Killua wyluzuj, eto..
-może dacie się zaprosić gdzieś w
jakieś spokojniejsze miejsce, właśnie zmierzaliśmy do hotelu –
wtrącił się Leorio nie dając za wygraną. Dziewczyny popatrzyły na niego z nie dowierzeniem
-nie zabrzmiało to zbyt zachęcająco
Leorio – Gon podrapał się po głowie
-w sumie..czemu nie i tak nie mamy
aktualnie nic do roboty
-Euphie czy to Ty? -ździwiona Hiromi
wytrzeszczyła oczy na nią
-mało Ci pracy na dziś? - spojrzała
się na ludzi przechodzący i wlepiających w nich oczy, szepcących
do siebie
-racja
Cała piątka się skierowała w stronę
hotelu.
Trójka łowców się rozsiadła na
kanapie, dziewczyny na fotelach
Po krótkim przedstawieniu się sobą
nawzajem
-a więc Greed Island ha? Się uparliście –
uśmiechnęła się chytrze Euphie – akurat się składa, że my
jesteśmy w posiadaniu rzekomej sumy, theheh wzrok skierowała na
Killu'ę
-myślę, że akurat w tej sprawie
będziemy mogły wam pomóc
-Ty tak serio? - brązowowłosa
momentalnie podniosła się z miejsca
-a co nam robi milion w tą czy tamtą
– spojrzała na swoją torebkę, przyjaciółka tylko przewróciła
oczami -mówiliście też że mieliście spotkać się z jeszcze
jednym waszym kolegą
-tak, Kurapiką
-Kurapiką? - spytała Euphie -Kurapika
od niedawna jest naszym nowym ochroniarzem -rozsiadła się w fotelu,
krzyżując palce w geście zadowolenia a na jej policzkach pojawiły
się małe rumieńce
-ha! - oburzył się Leorio. Po pokoju
rozległ się dzwonek
-a tak, przepraszam – w ułamku
sekundy Euphie szybkim, prawie niezauważalnym ruchem ręki
wyciągnęła komórkę i odebrała, wymieniając parę słów
schowała telefon z powrotem do torebki -o wilku mowa – jej
rumieńce przybrały kolor dojrzałej wiśni – właśnie dzwonił
Kurapika każąc nam wrócić
-tak szybko? - niezbyt zadowolona
czarnowłosa spojrzała na zegarek – przecież nas nie ma zaledwie
-dziesięć godzin – szybko dodała
przyjaciółka – może pójdziecie z nami? - rzuciła w stronę
Gona i reszty. Wszyscy zerwali się z kanapy i pośpiesznie pchając
dziewczyny w kierunku wyjścia.
-gdzie wyście były do jasnej
cholery?! - na powitanie dało się usłyszeć męski głos, w chwili
podbiegł do nich wysoki mężczyzna z wąsami, włosami ułożonymi
w stojący czub, z jego tonu głosu dało się wywnioskować że jest
nieźle wkurzony – wszędzie was szukaliśmy
-a no my właśnie.. - nie dał
dziewczynie dokończyć
-zresztą nieważny, kim oni są? -
wskazał na trójkę chłopaków stojących za dziewczynami
-aa! To są.. - już miała ich
przedstawić Hiromi kiedy
-Gon, Killua, Leorio! - zza rogu
wyszedł Kurapika
-Kurapika! - wrzasnął Gon i podbiegł
do przyjaciela
-spokojnie Basho – blondyn widząc
coraz bardziej podenerwowanego mężczyznę starał się go uspokoić
jakoś
-a my to co? - odezwała się oburzona
Euphie pchając się przed Gona
-Euphie, Hiro – spojrzał na obie
dziewczyny, was też miło w końcu widzieć i zastukał palcem w
zegarek, uśmiechając się sztucznie – byliśmy umówieni że
macie wrócić za..
-tak, tak wiemy coś nam wypadło jak
widać – machnęła ręką czarnowłosa – no to może uczcimy
wasze spotkanie małą imprezką, przecież nie będziemy tutaj tak
sterczeć
-zgadzam się – Leorio przytaknął
ochoczo
-Twoje zdanie tutaj najmniej się liczy
– przymrużył oczy blondyn, ale widząc szeroko uśmiechniętego
przed sobą Gona – no dobrze – odetchnął zrezygnowanie
-wiedziałem, że nie jesteś taki
sztywny do końca – zaśmiał się Leorio – jednak się zmieniłeś
się
-to znaczy?
-widać, że stałeś się silniejszy –
spojrzał mężczyzna na niego z podziwem
-Ty za to nadal jesteś taki sam –
uśmiechał się serdecznie do kolegi
-że co?!! - wydarł się na niego
Leorio, cała reszta zaczęła się śmiać.
Wszyscy się skierowali do specjalnie
wynajętego salonu dla dziewcząt.
HunterxHunter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz