jako że Sailor Jupiter jest u mnie na pierwszym miejscu..
Był początek grudnia, od paru dni
zaczął prószyć śnieg. Któregoś wieczora Makoto siedząc na
łóżku okryta purpurowym kocem zaczęła wpatrywać się w okno.
Niebo było obsypane gwiazdami, księżyc wyłonił się spoza
samotnej chmurki, była pełnia. Czarodziejka wpatrywała się przez
chwilę na jedną z gwiazd, która świeciła wyjątkowo mocno jakby
mrugała do niej, Mako uśmiechnęła się do siebie przymrużyła
oczy nagle poczuła chęć żeby wyjść i zaczerpnąć świeżego
powietrza.
Zeszła na dół po schodach, założyła
kurtkę, kozaki i narzuciła szalik na szyję zamykając za sobą
drzwi na klucz. Pobiegła do pobliskiego parku, odgarnęła śnieg z
ławki i usiadła nagle zadzwoniła jej komórka, odebrała słysząc
głos Usagi
- Hej Mako-chan czy nie chciałabyś się z nami jutro wybrać do lodziarni? - zachichotała
- Odbiło Ci już kompletnie z tego zimna? - w tle usłyszała Rei, która w parę sekund dobrała się do słuchawki – Makoo! Usagi miała na myśli czy nie wybierzesz się z nami jutro do kina, tak na 17. Odpowiadałoby Ci to?
- Tak, jasne oczywiście.. - poczuła jak ręce jej coraz bardziej zamarzają
- Wszystko w porządku? - spytała Rei
- Mhm
- No ja mam nadzieję że nie wymigasz się i jutro przyjdziesz. Usagii Ty idiotko kto by w taki mróz szedł na lody, wystarczy że teraz wyjdziesz na chwilę i już czujesz jak wszystko Ci wymarza od stóp do głów jest chyba na dworze -10 stopni, kto normalny wychodzi na zewnątrz gdy jest takie zimno? Dobra Mako to do zobaczenia jutro trzymaj Cie ciaoDziewczyna nie zdarzyła już nic odpowiedzieć usłyszała tylko sygnał zakończonej rozmowy. Spojrzała na swoje zmarznięte ręce
- To chyba jednak nie był najlepszy pomysł z tym wyjściem, chyba wrócę się już do domuNagle poczuła że została czymś okryta
- Eh?
- Nie powinnaś siedzieć na takim mrozie, łatwo można się rozchorować – usłyszała za sobą męski głos, odwróciła się i jak się okazało nie pomyliła się był to mężczyzna ale za to jaki przystojny z oszałamiającym uśmiechem, aż jej mowę odjęło
- Ano, ja um.. dziękuję – spojrzała na kurtkę, którą została okryta przez nieznajomego
- Nie musisz możesz ja zatrzymać – przymrużył oczy i przybliżył się – co tutaj robisz sama o tej porze zwłaszcza w taką pogodę
- Ah, wpadłam na pomysł przejścia się niebo dzisiejszego wieczoru jest takie piękne – spojrzała się w górę
- Taa.. rzeczywiście. Mnie zachwyca coś zupełnie innego – przysunął głowę nad twarz Mako, która zarumieniła się natychmiast z drugiej strony mogła się lepiej przyjrzeć mężczyźnie.
Długie blond, lekko
pofalowane włosy, jego tęczówki były fiołkowe i nosił..co
kolczyki? Dziewczyna natychmiast się podniosła obracając się w
stronę mężczyzny lekko zszokowana pomyślała „hmm jednak z
drugiej strony nie wygląda w nich źle”
- Oddaję – podała jemu kurtkę – mówisz że łatwo się przeziębić, lepiej martw się o siebie. Uśmiechnęła się złowieszczo
- tak rzeczywiście, masz rację – nałożył ją z powrotem
- cóż jest już późno
- to czas się chyba pożegnać
- ale..
- tak?
- Może w ramach podziękowań dałbyś się zaprosić na herbatę? Mieszkam niedaleko stąd – zaciekawiony propozycją poszedł za mną. Nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem póki nie znaleźliśmy się w.. moim pokoju?Twarz Makoto znów nabrała rumieńców nie wiedziała skąd i kiedy tam się znaleźli ale już było za późno na zmianę pomieszczenia mężczyzna rozsiadł się wygodnie na łóżko jak gdyby nigdy nic, na szczęście dzisiejszej nocy miała dom cały dla siebie.
- Herbaty czy czy może coś zimnego? Ym ah .. co ja gadam przecież tak ziąb na dworze ehehe.. - zaczęła się śmiać nerwowo
- Przystanę na to co sama wybierzesz – puścił jej oczko
- h-hai – zbiegła szybko na dół do kuchni, biorąc się za przygotowanie swojej słynnej gorącej czekolady z bananową pianką.Co ja wyprawiam nie powinnam była tak pochopnie działać, pomimo tego że jest zabójczo przystojny aww rozmarzyła się przez chwilę.Mam nadzieję że będzie jemu smakować hmm dziewczyny ją uwielbiają, one na pewno nie pochwaliły by tego co zrobiła zresztą czy to ważne?Teraz mam szansę może ona już się więcej nie powtórzyć.Szybko pobiegła do łazienki przebrać się w coś bardziej „odpowiedniego”Ubrała pończochy z koronką krótkie spodenki i trochę bardziej obcisły niż zazwyczaj czarny sweter. Lekko pomadką pociągnęła usta, przez chwilę przyjrzała się sobie w lustrze.Dziwne dawno nie ubierałam się tak „słodko”.Czuła się trochę niekomfortowo ale chciała się jak najbardziej przypodobać to oczywiste. Poszła do kuchni, chwyciła dwa kubki z czekoladą i weszła z nimi na górę. Pośpiesznie weszła do pokoju i położyła kubki na stoliku który stał pośrodku.
- No no no co ja widzę – Mako powędrowała wzrokiem na swoje łóżko
- a tak przyniosłam dla nas czekoladę, mam nadzieję że będzie Tobie smakować
- nie chodzi mi o to ale dziękuję. - poklepał łóżko, chytrze się uśmiechnąłCzarodziejka niepewnie podeszła bliżej łóżka stanęła i patrzała się niepewnie na miejsce obok niego.
- No nie bądź taka nieśmiała – pociągnął mnie za rękę tak że wylądowałam na jego kolanach
- a-ano
- hm? a tak chodziło mi o Twój strój jest bardzo.. - spojrzał na moje nogi – bardzo seksowny – objął mnie w pasie przyciągając bliżej siebie
na razie krótko i bezsensownie, czekam na poprawki i porady u.u
Mi się tam podoba. Masz lekki styl i przyjemnie się czyta, czekam an więcej! Błędów ortograficznych ani interpunkcyjnych nie dostrzegłam, więc jest dobrze :) Wiesz najważniejsze to dużo, dużo ćwiczyć :)
OdpowiedzUsuńPolecam zgłosić ci się na http://ff-sm.blogspot.com/ wtedy więcej osób wpadnie na twojego bloga :)